Klasa VII na Mazurach

Mazury to miejsce magiczne samo w sobie. Tam inaczej płynie czas. Klasa siódma mogła ten czas spędzić na żeglowaniu po słynnych jeziorach: Kisajno, Dargin i Mamry w dniach 23 - 27 maja.

O tym że to będzie wyjątkowy wyjazd dowiedzieliśmy się już po kilku godzinach jazdy pociągiem, gdy utknęliśmy w leśnej dziczy w Gągławce.

Wieczorem dwa jachty o długości dwadzieścia siedem stóp ugościły nas po ciężkiej podróży w porcie Stranda w Giżycku.



Kotkomandor i Kotadmirał – bo tak zwały się nasze jachty – pomykały po jeziorach nawet przy 5 w skali Beauforta! Wydarzyło się wszystko co najlepsze mogło… Utknęliśmy na mieliźnie chyba tylko po to by obiad zjeść na cudownej zacisznej plaży Królewskiego Rogu. Mieliśmy przechyły, lało i falowało. Goniliśmy łosie czy my byliśmy przez nie gonieni? Wchodziliśmy do bunkrów w Mamerkach, których betonowy ogrom przyprawiał o gęsią skórkę. Nocowaliśmy w dwóch zupełnie różnych portach: małym i urokliwym Skłodowie i dużym nowoczesnym Sztynorcie.



Jak to na pierwszym porządnym żeglowaniu, w ostatni dzień nasi siódmoklasiści przeżyli chrzest. I może niektórym nie przypadł do gustu (bo kto lubi być ochlapywany zimnymi glonami?), to zabawa w zimnej wodzie była cudowna!